RANKING: 6 najciekawszych postaci z tekstów Sokoła

Dziesięć albumów studyjnych figurujących w dyskografii Wojtka Sokoła stanowi doskonałe potwierdzenie teorii, według której raper "musi się zmieniać, by jakim jest się pozostać". Różnorodność liryczna i stylistyczna w ramach, której raper-biznesmen kreował swoje nagrania na przestrzeni ostatnich dwóch dekad była naprawdę imponująca. Od surowych ulicznych wersów z przełomu wieków, przez mocną elektronikę spod szyldu pierwszego TPWC, aż po wiersze Różewicza interpretowane w duecie z Hadesem. Ogólnie rzecz ujmując... dużo tego. W kwietniu trzynasty dzień miesiąca przypadł na piątek, a jak wielu z Was wie to właśnie tego felernego dnia ukazać ma się pierwsze pełnowartościowe solo Wojtka. Piątek trzynastego był i się zmył, a albumu ani widu, ani słychu. Dlatego dzisiejszy tekst dedykuję wszystkim zniecierpliwionych słuchaczom i informuję, ze następny "trzynasty" już w lipcu.





Nawiązując do powyższej introdukcji, o rapowej i poza rapowej działalności Sokoła mogłoby powstać ze trzy wielowątkowe biografię i co najmniej jeden dobry film dokumentalny. Wieloletnia obecność na scenie oraz doświadczenia związane z prowadzoną działalnością biznesową stanowią niemałe zaplecze do takich opracowań. Co więcej, pomimo wspomnianej wielokierunkowości rozwoju rapera znaleźć można kilka cech wspólnych, które spinają jego wszystkie dotychczasowe produkcje jednym pętem. Przykładowo świetne storytellingi od dawna stanowią niemal znak firmowy Sokoła. Niski wokal narratora, lekkie pióro i wyobraźnia, która ograniczeń nie zna stawiają rzeczonego na piedestale rapowych krasomówców. Któż nie kojarzy Marysi, która pewnie po dziś dzień jest szoku po tym jak skumała, że historię z kwasem w pepperoni obczaiło już niemal dziesięć milionów luda? O Maryśce dzisiaj nie będzie bo to byłoby nazbyt banalne, oczywiście oczywiste. Skupiłem się raczej na drugim planie oraz postaciach, które być może nie każdy już dziś kojarzy. Check it!


"Koleżka, co kiedyś miał mistrzowską Czeszkę na wakacjach"    
  Utwór "Pewnego dnia" z albumu "We własnej osobie" (2002)

Kończysz jedną, drugą, trzecią szkołę, zmieniasz miejsce zamieszkania lub po prostu grupę znajomych, czy też szerzej środowisko, w którym funkcjonowałeś przez pewien okres. A potem pewnego dnia stoisz o siódmej rano zaspany w kolejce po pieczywo w osiedlowym spożywczaku i spotykasz ją, jego, nieważne! Jakiś spersonalizowany koszmar z przeszłości po półtorej dekady deficytu znajomości i pada to kluczowe pytanie "co słychać?". Dalszy rozwój wydarzeń zależy od Twojego usposobienia ale i charakteru samego delikwenta. Sokół spotka "koleżkę, który kiedyś miał mistrzowską Czeszkę na wakacjach". To ciekawa historia z puentą oraz symboliczny tribute dla wszystkich znajomych nieznajomych, których chętnie przygarniemy na społecznościowych, choć niekoniecznie w tak zwanym realu. 


"Mały gnom kat, brzydki Kazek" 
 Utwór "Wyblakłe myśli" z albumu "Czarna biała magia" (2013)

Wojtek Sokół zawsze miał tą niebywałą wprawę w portretowaniu najróżniejszej maści patologi społecznych. Od tych pozornie błahych nawiązujących między innymi do typka gustującego w podróbach, czy rzeczywistości zastanej na wielskiej zabawie po mocniejsze, czasem brutalne związane z nałogami, gwałtami, czy prostytucją. Gdzieś po środku tej stawki umiejscowiłbym Kazka, jedną trzecią zdegenerowanego składu ze śródmiejskiej meliny i uosobienie niemal wszystkich cech stołecznego moczymordy. Najczarniejszy charakter z mrocznej opowieści o nieszczęśliwej miłości i sumie patologii w jednym domu, która kilkunastokrotnie przewyższa średnią krajową na metr kwadratowy. Całość ubrana została w czarno-biały klip, który potęguję odczucia antypatii do takich zjawisk.


"Koleżka, co był dentystą bo skończył długie studia" 
 Utwór "Dentysta" z albumu Grube Jointy 2 "Karani za nic" (2011)

Aresztowanie przykładnego obywatela za jakiego znaczna część naszego społeczeństwa uznałaby tytułowego dentystę to milion pierwszy argument przemawiający za legalizacją, depenalizacją i dekryminalizacją posiadania marihuany w Polsce. Wymowny storytelling w pierwszej zwrotce, analiza sytuacji społeczno-politycznej w kontekście narkotycznej hipokryzji rządzących w drugiej zwrotce i bodaj najjaśniejszy oraz zarazem najmocniejszy utwór na trzypłytowym wydawnictwie liczącym pół setki tracków. Finalnie to symboliczna cegiełka dołożona przez nie byle kogo do wieży, która jak kiedyś pierdolnie to wybije politykierom z głów to chore prawo.


"Rysio taxi driver, zbieżność z Klanem przypadkowa całkiem" 
 Utwory "Każdy ponad każdym" z albumu "Kodex 2: Proces" (2004) i "Mirek" z "Czystej brudnej prawdy" (2011)  

Słuchając tego numeru po raz wtóry mam zakodowaną postać Ryśka jako uosobienie nieszczęśnika życiowego, który kręci drobne wałki na taryfie, frustracja ryje mu beret i jakby tego było mało, Marysia wali go po rogach. I nawet jeżeli początkowo można było zarzucić mi nadinterpretacje w ocenie sytuacji egzystencjalnej cierpa to wydaję się, że kilka lat później Sokół ostatecznie potwierdził moją hipotezę wbijając symboliczny gwóźdź do Ryśkowej trumny. To pozornie złożona opowieść o tym, że w przeciwieństwie do algebry w życiu suma nieszczęść rzadko kiedy wychodzi na plus.


"Dwie turystki, dwie połówki, dwa ciała do spółki" 
Utwór "Sens życia" z albumu "Czarna biała magia" (2013)

Historia dwóch turystek zahaczona już na pierwszym WWO kontynuacji doczekała się przeszło dziesięć lat później na "Czarnej białej magii".  I o ile początkowo nic nie zapowiadało takiego rozwoju wydarzeń to prostytucja i upadek moralny rzeczonych staje się faktem na ostatnim wspólnym albumie Sokoła i Marysi Starosty. Koniec końców to prosta historia o patologii, w której nader istotna jest puenta narratora, wszelako "to nie o kurwach wesoła ballada, to tym jak tracisz sens życia i spadasz".


"Janek Pożycz (mnie dwóch stów)" 
Utwór "Janek pożycz" z albumu "Teraz pieniądz w cenie" (2007)

Na zakończenie proponuję coś lżejszego dla zachowania balansu w kontekście wyżej wymienionych tytułów o zupełnie innym ciężarze gatunkowym. Misiek Koterski w roli Janka Pożycza to komiczna opowieść o typku, który na drugie na deficyt, a na pierwsze krętacz. Mocno przymrużone oko autora w tekście kompatybilne z lekkim podkładem stanowi smaczny kąsek dla słuchacza i swoisty wyjątek potwierdzający regułę wspólną dla pozostałych pięciu utworów.



Pozdrawiam serdecznie. 
Tazz RBB | tazz@rapbiznes.com

1 komentarz: