Rapu różne oblicza #7 "Interpretacje Różewicza"

Wiersze Różewicza interpretowane przez Sokoła i Hadesa traktuję jako jeden z najciekawszych i najbardziej oryginalnych projektów rapowych ostatnich lat. I mimo, że od premiery krążka minęło już trochę czasu to pozycja ta trwale zadomowiła się na mojej playliście. To materiał bardzo mocno wykraczający poza ramy sztywnych szablonów, a także koniunkturalnych uwarunkowań, które coraz częściej wiążą ręce artystów. "Interpretacje" dość mocno przełamują panujące trendy, tak w sferze treści, czego w kontekście dzieł wybitnego Poety można było się spodziewać, ale również warstwy muzycznej, która ze względu na swój industrialny charakter jest czymś więcej aniżeli tylko tłem. Rapowany Różewicz to w końcu symboliczny wytrych, który otworzył drzwi domów, gdzie rap nie gościł nigdy... pozostawiając co najmniej dobre wrażenie. Z drugiej strony ta wyjątkowa poezja została sprytnie przemycona na osiedla i blokowiska, gdzie mimo szorstkiego przyjęcia części odbiorców album zebrał niejednokrotnie większe żniwa, aniżeli wieloletnia nauka języka polskiego na nudnych lekcjach w jeszcze nudniejszych polskich szkołach.



Niestety jak bańka mydlana prysnąć może całe to mistyczne wyobrażenie związane z tą produkcją, kiedy niechybnie zapoznamy się z niektórymi opiniami internetowych wszechwiedzących muzgozjadaczy, których w mojej opinii "Interpretacje" zwyczajnie przerosły formą, a może przede wszystkim treścią. I choć zazwyczaj tego nie robię, a moja odporność na trollowanie oraz niekonstruktywną krytykę przez lata osiągnęła bardzo wysoki level, to w tym konkretnym przypadku zastanowiła mnie relatywnie niska suma odsłon i te śmieszne "łapki w dół" obecne przy poszczególnych utworach udostępnionych na kanale ProstoTV na platformie YouTube. Sięgając do komentarzy słuchaczy naiwnie próbowałem znaleźć przyczynę takiego stanu rzeczy, ewentualnie jakieś drugie dno, czy alternatywny ukryty przekaz, oj bardzo naiwnie. Poniżej kilka wybranych "perełek".










Nóż się w kieszeni otwiera... Poziom ignorancji oraz niewiedzy jest wprost zastraszający. Jednak między innymi temu służyć ma cykl tekstów zatytułowany "Rapu różne oblicza", by pokazać, że piękna w swej istocie kultura hip hop, która z założenia ma łączyć, a nie dzielić, przy okazji łamiąc wszystkie szablony i odgórnie stawiane bariery czasami po prostu... wali szambem. Jednocześnie mam świadomość, że kijem Wisły nie zawrócę, a tym tekstem świata nie naprawię, nawet bym nie śmiał. Bogu dziękować uprawiam swoje małe poletko w opcji RBB, gdzie bez najmniejszych oporów pomiędzy sformułowaniem "idiota", a autor tym podobnych sentencji stawiam bez mrugnięcia okiem wielki znak równości. Na szczęście tego rodzaju infantylizm intelektualnych stanowił mniejszość w kontekście oceny "Interpretacji Różewicza". Niestety była to mniejszość na tyle zauważalna, że pozwoliłem sobie zwrócić na nich uwagę. I wiesz, to też nie jest tak, że boom bang wjechało arcydzieło i ma się teraz wszystkim podobać, klekajta narody, a morda na kłódkę. Bzdura! Chodzi o zachowanie pewnego rodzaju taktu, czy jakości intelektualnej polegającej chociażby na tym, że nie wszystko co dla nas obce i na pierwszy rzut oka niezrozumiałe jest "syfem jak skurwysyn". A teraz kończę ten wątek bo nie chciałbym, aby uciekł temat przewodni dzisiejszej publikacji, który z całą pewności zasługuje na większą uwagę, aniżeli te marne wypociny.



Poniżej zamieszczam krótką notkę biograficzna dotyczącą twórczości i życia Pana Tadeusza Różewicza. Polski poeta, dramaturg, prozaik i scenarzysta, urodzony w 1921 roku w Radomsku, zmarł w 2014 roku we Wrocławiu. Laureat między innymi Nagrody "Nike" oraz Europejskiej Nagrody Literackiej, kandydat do literackiego Nobla, członek Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. Jeden z najczęściej tłumaczonych polskich autorów, jego książki przełożono na czterdzieści dziewięć języków. Pan Tadeusz zasadnie zaliczany jest do grona "Wielkiej Piątki" poetów polskich obok Herberta, Miłosza, Szymborskiej i księdza Twardowskiego. Współautor dziewięciu scenariuszy filmowych, Mistrz i autorytet wielu pokoleń rodzimych twórców i autorów.

Pisałem 
chwilę albo godzinę 
wieczór noc 
ogarniał mnie gniew 
drżałem albo niemy 
siedziałem obok siebie 
oczy zachodziły mi łzami 
pisałem już bardzo długo 
nagle spostrzegłem 
że nie mam w ręku pióra

"Ok, Tazz a jakie Ty właściwie masz kompetencje, żeby recenzować czy interpretować poezje Różewicza?" - zapyta dociekliwy czytelnik. Hmm... czekaj, niech pomyślę, żadnych!? Co więcej, nie mam zamiaru tego robić. Zdecydowanie bardziej zależy mi na tym, by zwrócić Waszą uwagę na ten projekt, alternatywną formę przekazu, niekonwencjonalną inicjatywę, czy głębię płynącą z tych linijek. Przy tej okazji chciałbym unaocznić hipokryzję sporej grupy słuchaczy, która emanując otwartością i nowoczesnością bezrefleksyjnie propsuje wszechobecne kserokopie nagrań czarnoskórych braci zza oceanu, czy coraz więcej popu w rapie zarzucając regres oraz brak skilla wszystkiemu i wszystkim, którzy nie mieszczą się w ich definicji "niuskulu". W końcu chciałbym podkreślić najgrubszą z gruby linii, że ten album jest w gruncie rzeczy kwintesencją rapu, który szydzi z koniunktury, brnie pod prąd i łączy pozornie bardzo odległe bieguny, środowiska i ludzi. (...) Rozmawiałem jakiś czas temu z pewną kobietą. Polonistka, rocznikowo gdzieś pokolenie moich rodziców. Pokolenie, które rap i całą tę kulturę po dziś dzień traktuje jakoś nie do końca poważnie z trudem powstrzymując ironiczny uśmiech słysząc samo hasło hip-hop. Ale... nie ta Pani. Jako osoba wykształcona w kierunku humanistycznym, pasjonatka poezji Różewicza i przede wszystkim otwarta głowa, której nie imają się jakiekolwiek stereotypy z odwagą sięgnęła po "Interpretacje" Sokoła i Hadesa, entuzjastycznie oznajmiając światu, że po pięćdziesiątce też można słuchać rapu. Co więcej, album ten nie był w jej przypadku jednorazowym strzałem, a początkiem bardzo inspirującej muzycznej przygody.



To historia o tyle niezwykła, że niczym kij wsadzony w zaślepione mrowie ma dwa końce. Swoiste sprzężenie zwrotne. Z jednej strony wyobrażam sobie jak ta kobieta odpala rap do wieczornej herbatki, natomiast z drugiej nieuk, za którego uchodziłem przez większość lat edukacji szkolnej przez nikogo nie przymuszony sięga po tomik poezji Różewicza. To podstawowy, niepodważalny i najważniejszy atut "Interpretacji" Sokoła i Hadesa. Pytasz, co to jest? Tak właśnie rozumiem hip-hop. Majstersztyk. Zwróć uwagę jak wiele jest jeszcze do zrobienia w kontekście edukacji naszej i naszych dzieci. I o ile sam nic nie zmienię to wystarczy, że nauczyciel zamieni symboliczny młotek na wytrych, przy okazji rozumiejąc, że "podstępem" osiągnie więcej aniżeli przymusem.

Poetą jest ten który pisze wiersze
I ten który wierszy nie pisze
Poetą jest ten który zrzuca więzy 
I ten który więzy sobie nakłada
Poetą jest ten który wierzy
I ten który uwierzyć nie może
Poetą jest ten który kłamał
I ten którego okłamano
Ten który upadł
I ten który się podnosi
Poetą jest ten który odchodzi
I ten który odejść nie może

Z czysto rapowego punktu widzenia to materiał mocno przemyślany oraz dopracowany w najdrobniejszych szczegółach. Nieprzypadkowy dobór wierszy traktuję jako skondensowaną pigułę, która niczym najmocniejszy opiat ma słuchacza wciągnąć, zaciekawić i uzależnić od poezji Różewicza. Co więcej znajduje w tych interpretacjach dużo metafizyki, pozornych wykluczeń, czy dosłownych niedosłowności, które w zupełnie naturalny sposób pozwalają odbiorcy mnożyć interpretacje, często błądząc w poszukiwaniu tej właściwej. Z kolei muzyka industrialna będąca niejako fundamentem tego LP jest tak silnie nacechowana różnorodnymi środkami wyrazu, że momentami sama w sobie tworzy obrazy i historie. (...) Nadal nie znam się na poezji, a wiersze Różewicza niewiele zmieniły w tej materii. Posmakowałem kropli i zastanawiam się czy sięgnąć po dzbanek... napijesz się ze mną?


Pozdrawiam serdecznie.
Tazz RBB | tazz@rapbiznes.com 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz