RECENZJA: Pękacz/Fleczer "5:00 rano EP"

5! Pytanie na początek. Czy polska scena rapowa potrafi mnie jeszcze czymkolwiek zaskoczyć? Otóż tak i nie. Negatywnie czuję się zaskakiwany niemal codziennie, niestety tych pozytywnych niespodzianek z każdym rokiem jest jakby coraz mniej. Nie chciałbym zwalać tutaj wszystkiego tylko na wyraźną zmianę trendów w kierunku niuskulowego chujstwa, chociaż jest to jeden głównych powodów mojej dezaprobaty. Co więcej, na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat piekielnie wyostrzył mi się gust. I jeżeli na początku lat 2000, w czasach wybuchu największej zajawki niemal wszystko mi podchodziło i z automatu trafiało na odsłuch. Tak teraz moje audio traktuje jak mój dom, dlatego byle parch po prostu nie ma tu wstępu. Nieprzypadkowo piszę o tych zaskoczeniach. W ostatnich dniach, tygodniach miał miejsce bardzo ciekawy comeback. I tak dla wielu nieznany, a dla zajawkowiczów zawsze konkretny - Pękacz wjechał z nową EP-ką na bloki. Łoł! Nie spodziewałem się tego...





Pękacza pamiętam jeszcze z działalności w minionej dekadzie i przede wszystkim podziemnego projektu Wwarstwa, który współtworzył z Łysolem (obecnie Łajzolem). Chociaż wydaje mi się, że bardziej w głowie utkwiły mi jego gościnne zwrotki na takich albumach jak "Klasyk" Bez Cenzury, "Wykorzystana chwila" HZD, czy "Raprodukcja. Prawdy dotyk" Dudka. To właśnie tam takie numery jak "Nie idę sam", "Kawał czasu", "Nie warto wtedy milczeć" o "Reprezentuję siebie" nie mówiąc robiły na tyle mocny zamęt, że mimo upływu wielu lat byłem w stanie przywołać je niemal at hoc. No cóż... stara dobra szkoła. Poniżej wrzucam tracklistę i zaraz zobaczymy co reprezentant miasta stołecznego ma do powiedzenia w roku 2017.

01. 05:00 rano
02. Anioły i Demony feat. Lutek
03. Sam na sam feat DJ Phunk'ill
04. To feat. Jeżozwierz, DJ Ace
05. Słychać?
06. Złoty środek feat. Lutek
07. Gwizdek feat. DJ Phunk'ill (bonus track)

Do rzeczy. EP "5:00 rano" to efekt bardzo klasycznej współpracy na linii MC-beatmaker, czytaj Pękacz-Fleczer. Do tego towarzystwo kilku znamienitych gości, a wśród nich Lutek, Jeżozwierz, DJ Ace i DJ Phunk'ill i towarzystwo gotowe. Odpalamy. Album otwiera tytułowa "05:00 rano" i prawdopodobnie najbardziej rzetelny opis aktualnej rzeczywistości w kontekście sytuacji społecznej jaki słyszałem od lat. Numer przewinięty mocno "do przodu" z niemałym pierdolnięciem i wkurwieniem na membranach, do tego oddaje treść niemal w pełni tożsamą z moim punktem widzenia. Czego chcieć więcej? Kozak opór tylko niespełna dwanaście koła odsłon przez ponad miesiąc traktuje jako symboliczne potwierdzenie faktu, że coraz liczniejsze grono słuchaczy dysponuje pokaźnym chujem w uszach. Jebać! Tymczasem "Anioły i Demony", czyli następną pozycją na tej EP-ce traktować można jako swoistą spowiedź i wyznanie win rapera, oczywiście przy zachowaniu należytych proporcji oraz dystansu. W kontrze do mocnego otwarcia ten numer nawinięty został znacznie spokojniej, a suma cierpkich refleksji, którą Pękacz dzieli się z słuchaczem jednoznacznie stawia ten tytuł o liryczną półkę powyżej tych swagowo-braggowych dzieciaków w leginsach. Ponadto na uwagę zasługuję zaskakująco dobra zwrotka dotychczas nieznanego szerszemu gremium Lutka, za co duży plus. I nawet jeśli na tak krótkim dystansie złapałeś zadyszkę i nie do końca kumasz O.C.B. to "Słychać?" stanowi nic innego jak symboliczną blachę na odmuł i doskonały punkt wyjścia do następnych tracków. 

"Nie chodzi o to kogo chcesz słuchać ale o czym chcesz słuchać i jakiego jesteś zdania
nie chodzi o to, żebyś mnie słuchał ale żebyś zrozumiał o co mi przypierdala
nie chodzi o to, co w twoich uszach tylko co w twojej duszy i co możesz dać zamian
nie chodzi o punche w nagraniach, tylko wersy dla braci, którym możesz zaufać."

Kontynuując, przedostatni na trackliście "Złoty środek" jest doskonałym dowodem na to, że muzyczne tory którymi ta produkcja podążała dotychczas są znacznie szersze niż można było przypuszczać. Łamane tempa na cykającym bicie, alternatywny patent na refren i techniczna niekonsekwencja flow są niczym środkowy palec w stronę wszystkich obsrańców, którzy chcieli by przykleić tej EP-ce łatkę typowo "ulicznej" i postawiać znak równości pomiędzy Pękaczem, a jakąś niepiśmienną gówniarzerią. Oczywiście nie dotyczy to całego środowiska, a moje postrzeganie rapu ulicznego w wydaniu XXL znajdziesz w osobnym artykule zatytułowanym "Ulica 2.0", także luzuj porty i ciśnij pod klatkę palić tego szluga na dwóch. Bęc! Wracamy do meritum i chropowatego przekazu w "Sam na sam", którego cechą charakterystyczną jest daleko posunięty pragmatyzm oraz cuty i cięcia DJ Phunk'illa. Jeżeli dodamy do tego gościnną zwrotkę Jeżozwierza w utworze "To" i brudny bit w nowojorskim stylu to może okazać się, że jedyne czego będziesz pragnął to zapętlony odsłuch tego EP. Ponadto chcąc zostawić Ci nieodkryty rąbek do okrycia o bonus tracku widniejącym pod numerem siedem nie napiszę ani słowa.

Reasumując, nie trudno na podstawie powyżej recenzji zgadnąć, że ten materiał podszedł mi niemal stuprocentowo. Co więcej, te nagrania przypominały mi czasy, w których charyzma miała zdecydowanie większe znaczenie aniżeli czysto techniczne umiejętności, ilość słów wypluwanych na minutę czy hasztangi bezpruderyjnie podjebane braciom zza oceanu. A jedyny dylemat jaki mam w kontekście tej EP-ki to wysokość oceny końcowej wahająca się pomiędzy 9, a 10 w skali dziesięciostopniowej. Tak czy inaczej materiał polecam zdecydowanie czekając na pełnowartościowe LP od Pękacza.




Pozdrawiam serdecznie.
Tazz RBB | tazz@rapbiznes.com 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz