RECENZJA: Meek, Oh Why "Rękopisy nie płoną"

5! Symboliczny dysonans na tubie. Meek, Oh Why na głośnikach i AdSense wizualizujący kominiarki z logiem Gangu Albanii tuż obok. I nawet nie chodzi o to, że takie zestawienie pasuje do siebie jak czerwony dziergany sweter i zielony szeleszczący ortalion, Po prostu klamry spinające ostatkiem sił zjawisko znane szerzej jako polski rap lada dzień może pierdolnąć z niemałym hukiem. To dobrze. Dobrze!? - odburknie internet. Tak, bo jeszcze moment i przekroczyłbym rapowy rubikon, chwycił wszystkie płyty i wyjebał bez żalu odchodząc na zawsze w kierunku innego gatunku. Meek, Oh Why muzycznym respiratorem? No nie przesadzaj... ale całkiem miło się tego słucha.








"Rękopisy nie płoną" to EPka licząca sześć tracków ale momento... zacznijmy od początku! Pierwotnie, nie kojarzyłem Mikołaja w ogóle. Potem przyciąłem na tubie jego głupkowato sformatowaną ksywkę, która przypomniała mi moje kombinacje literowe i próby nadania pospolitemu imieniu anglojęzycznej wymowy - WooCash. Równie głupkowate. Potem jakimś przelotem niechybnie wrzuciłem typa do przegródki z etykietą "xero" w kontekście stylówy zbliżonej do Taco Hemingway'a, jak się finalnie okazało... niesłusznie. Koniec, końców trzecie podejście niczym potwierdzenie tezy zawartej w przysłowiu o trzech sztukach okazało się najbardziej owocne. Dodam jeszcze, że nie znam wcześniejszych nagrań Mikołaja, także to EP stanowi otwarcie i temat przewodni dzisiejszej publikacji. Poniżej tracklista

01. To musiał się stać
02. Król
03. Pieśniarka i Król
04. Niby księżniczka, niby buc
05. Zabieraj wzrok, mało spałem
06. Miałaś malować obraz

Podstawowym atutem tych utworów jest fakt, że pierwsze odsłuchy działają na słuchacza jak wabik, aperitif czy tłusty robal nabity na haczyk wędkarski i to uczucie, że to zaledwie sześć numerów, a treści do pokminienia więcej niż na niejednej płycie długogrającej. No i... ta muzyka. Celowo wzbraniam się przed ubieraniem tego w przerysowany poetycki cudzysłów, bo ten kojarzy mi się raczej z czasami słusznie minionymi, w których opracowania przenudnych trzynastozgłoskowców pisanych wieki temu przez odurzonych opium typów wchodziło w zakres moich szkolnych obowiązków. "Rękopisy..." traktuję bardziej jako zbiór luźnych, refleksyjnych, autobiograficznych i biograficznych notatek młodego człowieka wyposażonego w niebywałą lekkość pióra, pisanych nierzadko z perspektywy drugiej osoby. Treści dość zawiłe, pełne metafor i przewinięte pod kilkuminutowe muzyczne arcydzieła w zupełnie naturalny sposób mnożą sumy interpretacji, w zależności od poziomu wrażliwości słuchacza czy dosłowności przeprowadzonej egzegezy. Wielokrotność odsłuchów sprzyja odkrywaniu drugiego, trzeciego, czwartego... dna. W pracy nad tekstem pomaga warstwa muzyczna, którą w dużej mierze tworzą ciepłe, starannie selekcjonowane brzmienia, minimalistyczne bębny i co istotne klarowny wokal Mikołaja. Ponadto ze względu na swoją formę "Rękopisy..." stanowić mogą doskonałe 'towarzystwo' w samotny wieczór okraszony dowolną używką lub przezwyczajny soundtrack codziennej egzystencji w zależności od tego jak mocno możesz lub chcesz wejść w te treści.

"To musiało się stać
Zlepek platynowych słów przywiał platynowy pył
To musiało się stać
Znaleziony w sobie świat przywiał mu do głowy myśl
To musiało się stać
Zabrzmiał głos stróża prawa, kiedy plątał mu się krok"

Technika? Trudno mówić tutaj o flow, to raczej rytmiczna melodeklamacja, ewentualnie audiobook dla ambitnych z nieprzecenioną wartością dodatnią w postaci rewelacyjnej muzyki. Całość miła dla ucha, nieschematyczna, momentami dość zaskakująca. Sporadyczne przyspieszenia i ekwilibrystyczne modulowanie głosu to ozdobniki, przez które materiał nie spowszednieje słuchaczowi zbyt szybko. I chociaż Mikołaj Kubicki z mojej perspektywy reprezentuje odległą muzyczną orbitę to po pierwsze wzbudził we mnie jedynie pozytywne emocje, a po drugie im bardziej otworzymy swoje głowy uszy tym mniej słuchali będziemy tych chujowszych nagrań. Pointując, jeżeli wyżej opisana EPka miała zachęci randomowego odbiorcę do szerszego poznania twórczości Mikołaja to ja czuję się ukontentowany. Dzisiaj tyle...




"To nie król Maciek ani król Artur"
Tazz RBB | tazz@rapbiznes.com

1 komentarz:

  1. http://www.grodzkiarts.com - blog o sztuce

    Zobacz moją nową książkę science-fiction i muzykę elektroniczną oraz obrazy olejne na płótnie.

    OdpowiedzUsuń