RECENZJA: Rest "Wiara, nadzieja, miłość"

Siemasz! Bez względu na to czy rapgra to dla Ciebie jazda typowo niuskulowa czy też wychował Cię "Skandal" przyznasz, że DIX37 to dziś marka, Czyż nie? Rest z angielskiego znaczy odpoczynek, a wiara, nadzieja i miłość to fundament. Wprost rzecz ujmując zrobiłem sobie wolne, żeby napisać o rzeczach ważnych, wartościowych i złapać dystans. Okazja ku temu wyśmienita, od premiery "W.N.M." minęło dwa miesiące, kurz opadł, a fanfary ucichły więc czas złapać za pióro i stestować nowy towar. Zapraszam do lektury. 









Po dobrze przyjętym "Panaceum" Kafara, które ja doceniłem jakoś z opóźnieniem drugi z reprezentantów stołecznego składu wjeżdża z solowym materiałem, a w przygotowaniu jest trzeci album Dixonów. W związku z czym jest czego słuchać i o czym pisać. Na wstępnie nieprzypadkowo wspomniałem o albumie Kafara, siłą rzeczy produkcje te będą porównywane choć teleturnieju w opcji "który z Dixonów jest lepszy" raczej się nie spodziewaj. Nie O.T.B., tracklista. 

01. Start (prod. Kriso, skrecze Dj Gondek)
02. REST (prod. Choina, skrecze Dj Gondek)
03. Wiara feat Bezczel, Ero (prod. Wits)
04. Póki co (prod. Dies)
05. Czarna Wizja (prod. Czaha)
06. Odpowiedzialność feat Pietras (prod. NWS, skrecze Dj Cumz)
07. Daj Boże (prod. Goofer, skrecze Dj Gondek)
08. Nie powiem Ci jak żyć feat Polska Wersja , Saful (prod. NWS)
09. Nadzieja feat Emazet (prod. NWS, skrecze Dj Gondek)
10. Najwyższa wartość feat Sowa, Kacper, Kali, Jongmen, Michrus, Dawidzior (prod. Feru)
11. Dokąd idę? (prod. Pawbeats)
12. Sam Wiesz feat Dudek P56 (prod. Dos, skrecze Dj Hard Cut)
13. Nie Pozwól feat Nizioł , Żaba, Kafar (prod. Kaszpir, skrecze Dj Hard Cut)
14. Miłość feat Marlena Patynko (prod. Wits)
15. REST(Wilkulon Remix)
16. Nie pozwól ft. Nizioł, Żaba, Kafar (DNA Remix)
17. Najwyższa wartość ft. Sowa, Kacper, Kali, Jongmen, Michrus, Dawidzior (DNA Remix)
18. Daj Boże (Wersja archiwalna)

Po cichu liczyłem na to, że autorowi "W.N.M." uda się przebić przez mur stereotypów i wyjść poza ramy ulicznej konwencji, dość charakterystycznej dla Dixon 37. Solo to dobry moment. Dlaczego? Otóż stygmatyzowanie i szufladkowanie muzyki, sztuki czy twórców uważam za zbrodnię. Bogu dziękować łatki przypinane od lat tak zwanym 'raperom ulicznym' powoli zaczynają odpadać głównie za sprawą świeżego podejścia Polskiej Wersji, Kaza Bałagane czy też Oskara i Steez-a. I pomimo, że uprzedzonych nie przekonam, a niepokornych nie nawrócę to pamiętaj, że zakładając klapki na oczy robisz krzywdę przede wszystkim... sobie. 

Chyba pierwszy raz przed przystąpieniem do oceny jakiegokolwiek albumu przeczytałem kilka recenzji z 'konkurencyjnych' portali na jego temat. Po co? Chęć sprawdzenia jakości warsztatu innych 'rap-wyroczni' mnie tam zaprowadziła i... wróciłem szybkiej niż tam trafiłem. Zwyczajnie wieje nudą, powierzchownym podejściem do tematu i powtarzalnym szablonem copy/paste. Ale piszę o tym nie bez powodu ponieważ wszystkie ze wspomnianych tekstów miały cechę wspólną. Otóż ich autorzy jak jeden mąż zarzucali raperowi głoszenie dość uniwersalnych, banalnych i oklepanych prawd na wersach. I to jest właśnie najciekawsze bo to co ja uważałem za największą zaletę, czyli wartość merytoryczną i liryczną "W.N.M." oni widzą zupełnie inaczej, mają do tego prawo. Z kolei ja uważam, że zwrot w kierunku tradycyjnych wartości w czasach zidiocenia i zobojętnienia kiedy to świat stanął na pronciu i kręci się jak b-boy (parafrazując klasyka) to właściwa droga. A dokładnie taki sznyt rysuje mi się po wielokrotnym przesłuchaniu albumu. Co tu dużo pisać, sam tytuł LP jasno nakreśla obraną przez rapera tematykę. Koniec końców celowo nie przywołuję tutaj żadnych cytatów bo chciałbym, pewnie podobnie jak Rest, żebyś doszedł do tego sam testując materiał. 

"Wiara, nadzieja, miłość" to również jak przystało na solówkę mocno autobiograficzny i co za tym idzie szczery materiał. Na liście gości obok tak uznanych MC's jak chociażby Kali, Eros czy Jano i Hinol (Polska Wersja) znalazł się między innymi Pietras w mocno osobistym numerze "Odpowiedzialność", zdecydowanie na plus. Ponadto "W.N.M." w odniesieniu do znacznie surowszych i monochromatycznych 'rzeczy' spod szyldu DIX37 obrazuje bardziej ludzką, wrażliwą i refleksyjną twarz rapera. Kwestia wieku i sumy doświadczeń egzystencjalnych również wydaje się być nie bez znaczenia. Numery "Daj Boże" oraz "Dokąd idę?" najlepszym dowodem. Z kolei "Póki co" to już nic innego jak forma rozliczenia się z kolegami po fachu, na którą w tak specyficznym środowisku dotychczas mało kto sobie pozwolił. I choć w pewnym momencie Rest dość niebezpiecznie balansuje na granicy płaczo-żalo-wyrzutów, a twardym i szczerym postawieniem sprawy dotyczącej niedogranych featów to uważam, że ostatecznie wychodzi obronną ręką. Fakt faktem nie jest to żaden diss czy mocniejszy pocisk, odbieram to bardziej jako synonim wychowawczego liścia czy delikatnej acz skutecznej blachy na odmuł. Rzecz jasna na "W.N.M." nie brakuje również mocnych bujających bengierów, które promuje rekordowa liczba teledysków. Od będącego formą ciekawej autoprezentacji "R.E.S.T.-a", przez raggowe "Nie powiem Ci jak żyć" z gościnnym udziałem Polsiej Wersji, aż do najmocniejszej petardy w postaci "Najwyższej wartości" pięknie kontrastującej szorstkie wokale raperów z subtelnym śpiewem Sowy.

Technicznie Rest do wirtuozów nie należy, to proste i komu słoń nie deptał po uszach ten to słyszy. Z drugiej mani czysta poprawna dykcja i fajne równe tempo nawijki płynące od stopy do werbla umiejscawia go nieco ponad średnią krajową. Z resztą widać, ze raper nie ma parcia na werbalną ekwilibrystykę, a skupia się raczej na treści pozostając wierny starej szkole. Także hashtagów, podwójnych, potrójnych czy też poczwórnych się raczej nie spodziewaj. Mało tego zdarzają się takie numery jak wspominany wcześniej "Daj Boże" gdzie rymy policzyć można na palcach jednej ręki, a mimo tego numer wkręca się wyjątkowo. Może dlatego, że został napisany przeszło dekadę temu. Ponadto wartością dodaną LP są starannie wyselekcjonowane bity, choć to akurat znak firmowy Dixonów zarówno w przypadku zeszłorocznej solówki Kafara jak też wcześniejszych albumów autorstwa całej ekipy. W przypadku "W.N.M." mamy pełen przekrój podkładów od klasycznych i niepotrzebnie wyśmiewanych pianinek po łamane bębny oraz syntetyczne brzmienia, w związku z czym słuchacz może czuć się ukontentowany.

Podsumowując "W.N.M." nosi znamiona rap albumu z górnej półki w pełni tego słowa znaczeniu ale z racji na przyklepane stereotypy i parcie na niuskul nie ma szans dotrzeć do wszystkich odbiorców, do których mógłby dotrzeć gdyby zechcieli otworzyć swoje głowy. Pytanie czy to raczej problem rapera czy też słuchacza, który nie wie co traci? Kwestię pozostawiam bez odpowiedzi, a album polecam zdecydowanie... wszysktkim.




Elo Dix!
Tazz RBB | tazz@rapbiznes.com

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz