RECENZJA: Parzel "Oddech za oddech"

Siemasz! Patrząc na Parzela tylko przez pryzmat wyświetleń, lajków i całego tego wirtualnego fejmu wydawać by się mogło, że to drugoligowa postać polskiej rapgry. Tymczasem raper jest żywym dowodem na to, że wspomniane wskaźniki mają niewiele wspólnego z rzeczywistością. Reprezentant SSDI konsekwentnie drążąc tunel w membranie wszamał połowę rapowego mainstreamu już dawno. Dzisiaj, po niemal trzyletniej przerwie wraca z nowym materiałem, ciekawym na tyle, że recenzja na RBB staje się faktem. Zakładam, że nie znasz typa, więc będę miał niemałą przyjemność przybliżyć Ci jego rapy i patenty. Udanej lektury.








Fleszbek. Czasami nie ma potrzeby szukania poprawnych politycznie synonimów, czy co gorsza eufemizmów do wyrażenia odczuć towarzyszących nam przy odsłuchu jakiegoś materiału. Piszę o tym w kontekście albumu "Koneksje miejskie" SSDI (rodzimego składu Parzela), który wielokrotnie przecisnął moją bańkę przez rapowe imadło równolegle rozpierdalając system w drobny mak, a koniec końców nie pozostawił złudzeń #klasyk. Od tamtego czasu wszystkie rzeczy rodem z Południowej Pragi noszą miano "pozycji obowiązkowych". Recenzja Parzela "Oddech za oddech" to nic innego jak naturalne następstwo tamtych wydarzeń, teraz trackslita.

01. Zmienia się gra feat. Ania Kandeger (prod. Szczur)
02. Skit - wszyscy rapują (prod. Poszwixxx)
03. After mam ten stan (prod. Juicy)
04. Na czym to polega feat. Ania Kandeger (prod. Kocur)
05. Raz dwa trzy feat Ania Kandeger (prod. Juicy)
06. Oddech za oddech (prod. Szczur)
07. Niewinny melanżyk (prod. Poszwixxx)
08. Byłem kiedyś na dnie feat. Ania Kandeger (prod. Poszwixxx, skrecze DJ Kebs)
09. Ona jest zakręcona (prod. Poszwixxx, skrecze DJ Falcon)
10. Grzybowyjazd (prod. SoDrumatic)
11. Prawdziwy Hip-Hop feat. Satyr, Hudy HZD (prod. Szczur, bas Dominik Samborski)
12. Nie pytaj mnie o raj (prod. Juicy, gitara Piotr Lewandowski)
13. Zły porucznik feat Tomiko, DIOX HIFI (prod. Kocur)
14. Outro (prod. Poszwixxx)

"Pod wieczór jak uspokoisz myśli, najważniejsze jak czujesz się z tym wszystkim" - jedna fraza, a mówi o nas więcej niż połowa zeszłorocznych premier na legalu. Przesadziłem? Jak zwykle ale łap sens wypowiedzi. "Oddech za oddech" to album łączący cztery formy rapowego rzemiosła. Od ulicznego i momentami wulgarnego bragga, przez numery bardziej refleksyjne, są też melanżowe bengiery, aż po dość proste ale wymowne storytellingi z centrali stołecznej patologii, Historie wyjęte z życia to znak firmowy Parzela obecny w jego twórczości od dawna. Ponadto charakterystyczny wokal i niestandardowe akcentowanie sylab podnosi wydźwięk treści ułatwiając słuchaczowi rozkminkę. Wydaje się, że technicznie raper już dawno odnalazł swoją stylówę więc tutaj rewolucji po prostu nie ma. Stare dobre, lekko wykręcone flow na poziomie nieznacznie ponad przeciętnym. Brakuje mi trochę tych charakterystycznych pauz rodem z "Koneksji miejskich", które teraz występują nieliczne. Z drugiej mani raper doskonale odnajduje się na tych szybszych, nowoczesnych i nieco syntetycznych bitach z niejednostajnym tempem. Bang!

"Oddech za oddech" urozmaicają zaproszeni przez Parzela goście rodem ze stołecznych rejonów - to nie dziwi. Najmocniejszy Hazzidy i dość przeciętni Diox, Satyr i Tomiko - to też nie dziwi. Jest jeszcze Ania Kandeger, której subtelny wokal doskonale współgra z szorstkim flow rapera - i to jest zaskakujące. To, że w cenie są damsko-męsko duety na rodzimej rap scenie to pewnik. Sokół ma Marysię, a Parzel Anię. A to kooperacja na tyle udana, że angaż wokalistki w szerszym niż dotychczas zakresie wydaję się mieć sens. Już przy okazji poprzedniego albumu Sąsiada "Coś się kończy coś się zaczyna" Ania dograła się aż w ośmiu numerach, tym razem to cztery kawałki. Wspólny projekt?

Na koniec słowo o bitach, które stanowią bardzo istotną część składową tego projektu. Tak jak pisałem; dominuje syntetyka. Nienachalna ale dość mocno rozbudowana, Parzel świetnie wykorzystuje wszystkie "ozdobniki"i łamane bębny dostosowując doń nawijkę. Najjaśniejsze punkty to mocny "After mam ten stan"  i pozostające w całkowitym kontraście do niego "Raz dwa trzy" od Juicy Beats. Ponadto warto zwrócić uwagę na dobre rzeczy od Poszwixxxa. Dodam, że podróż po brzmieniach jest znacznie ciekawsza kiedy dysponujesz dobrym zestawem audio lub przynajmniej konkretnymi słuchawkami. Dopiero wówczas będzie Ci dane ogarnąć pełen przekrój patentów zastosowanych przez beatmakerów. Niestety to dość krótki album, więc zanim na dobre wkręcisz się w odsłuch niespodziewanie wita Cię "Outro", bądź co bądź jedne z lepszych jakie kiedykolwiek słyszałem. Tyle!




Zdrówka!
Tazz RBB | tazz@rapbiznes.com

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz