RECENZJA: V.E.T.O. "Vetoreanimacja"

Siemasz! Ziomek nawinął mi taką sytuacje ostatnio. Córka rozmawia z matką: - Mamo, stało się coś strasznego, pokłóciłam się z mężem, nie wiem co robić! Matka odpowiada: - Spokojnie córeczko, nie denerwuj się, to zdarza się w każdej rodzinie. - Tak, wiem mamusiu ale co zrobić z tym trupem? Czarny humor wjechał nie bez przyczyny. Oto okazuje się, że kieleckie V.E.T.O. przez wielu uważane za rapowego denata żyje ale... wymaga reanimacji, "Vetoreanimacji". Czas na masaż serca wspomagany przez sztuczne oddychanie przy akompaniamencie szesnastu nowych tracków. Uwaga, będzie reanimacja recenzja.









Comeback V.E.T.O. to nienowe zjawisko na scenie. które poza wszelką wątpliwością potwierdza dobrą koniunkturę na kulturę hip-hop w Polsce. Fakt faktem zasadność powrotów w rapgrze to temat rzeka i mocno kontrowersyjna kwestia. Co by nie mówić funkcjonujemy w społeczeństwie, które zawiść i zazdrość ma zapisane w genach od pokoleń. Dlatego też w najmniejszym nawet stopniu nie dziwią mnie zarzuty o komercyjność i chęć łatwego zarobku w odniesieniu do takich projektów. W moim odczuciu sprawa jest bardzo prosta, bo albo taki materiał obroni się muzyką, warstwą liryczną czy chociażby oryginalnymi patentami albo za pół roku wyląduje w dziale 'wyprzedaż' w MediaMarkt z ceną 4,99 pln i nawet pies z kusą dupą na niego nie spojrzy. Teraz tracklista:

01. Intro (prod. Sakier, skrecze DJ Soina)
02. V.E.T.O. Vraca (prod. LuckyLoop, skrecze DJ Soina)
03. Uwaga pomysł! (prod. Gruby)
04. Miasto zepsute do szpiku kości (prod. Sakier)
05. Sezon pełen pokus (prod. 200kila)
06. Ballada o... feat. SBF, Faut, W.A.M., Dżodżo, Jogas, Geny (prod. Młodociany)
07. Ja to mam szczęście feat. Franek (prod. DJ 600V)
08. Takie czasy (prod. Młody G.R.O.)
09. Widziałbym się tam (prod. Sakier)
10. Co to był za dzień feat. Diox HiFi (prod. Fabster) 
11. Mam ochotę na chwileczkę zapomnienia (prod. Sakier)
12. Sądy, urzędy...(prod. KaWuEs)
13. Jestem kim byłem feat. Obywatel MC (prod. Sakier)  
14. Kamyk Zielony 2 feat. Franek (prod. Fabster)
15. Kocha, nie poczeka  feat. Fabser (prod. Fabster)
16. Marzy mi się świat... (prod. Sakier)

Wczoraj Wzgórze, V.E.T.O. i Projekt Hamas; dzisiaj Rover, Tau, Borixon i Kajman. To dowód na to, że kielecki front zapisał się grubym tagiem w historii naszej sceny, przez co jest jej integralną częścią i istotnym punktem na rapowej mapie Polski. Zawsze miałem sentyment do nagrań rodem z województwa, w którym wiatr hula nieco mocniej. Głównie za sprawą charakterystycznej lekkości bytu, która bardzo często bezpośrednio przekładała się na flow, przekaż czy styl tamtejszych MC's. Uprzedzając komentujących ten tekst dodam, że Liroy został celowo pominięty bo zajawka na Scyzoryka minęła mi równie szybko jako moda na "Bafangoo!" w mojej ówczesnej podstawówce. Do meritum...

Celem zwiększenia szans na ostateczne powodzenie reanimacji PSF i Radoskór zaprosili do współpracy liczną grupę wsparcia. Jedenaście gościnnych zwrotek pod bity autorstwa dziewięciu różnych producentów to odpowiednik załogi Szpitalnego Oddziału Ratunkowego gotowej nieść pomoc wszem i wobec. Nawet DJ Soina na doczepkę ma tu fuchę kierowcy ambulansu. Ok, a jak jest w praktyce? Różnie, bo o ile producenci to solidnie wykwalifikowany personel medyczny, to raperzy poza kilkoma wyjątkami przypominają raczej grupę stażystów, którzy nawet w najmniejszym stopniu nie poprawiają kondycji tej produkcji. Przykłady? Proszę bardzo! Na plus "Co to był za dzień", gdzie Diox w formie uwidocznił różnicę pomiędzy raperem 'żywym', a 'denatem'. Nie mniej pozytywnie wjechał Stereofoniczny Franek, który z typową dla siebie bezstresową przeprowadził resuscytację dającą drugie, lepsze życie "Kamykowi zielonemu". Faust, SBF i przede wszystkim Obywatel MC, który nieco mnie rozczarował to naciągana średnia krajowa. Pozostałe twarze wypadły tak kiepsko, że nawet Fabster, który na co dzień nie obcuje z mikrofonem bo zasiada raczej za konsoletą przebił ich o dwie głowy w utworze "Kocha, nie poczeka" pod bit własnego autorstwa.

Tym sprytnym sposobem przeszliśmy do wątku beatmaker'ów i produkcji "Vetoreanimacji". Krótko rzecz ujmując to stara szkoła podsypana odrobiną prochu rocznik bieżący z naciskiem na klasykę. Od "Ballady o..." Młodocianego - bujającej ale banalnej w swej konstrukcji jak pierwsze podkłady na Amidze 500, przez "Sądy, urzędy" KaWeEsa utrzymane w klimacie charakterystycznym dla dotychczasowych nagrywek kielczan. Aż po wspomniane wcześniej "Kocha, nie poczeka" Fabstera czy "V.E.T.O. Vraca" LuckyLoop'a zawierające więcej elementów njuskolwych, nie mniej jednak z korzeniami datowanymi na przełom wieków. Pomimo licznej grupy producentów udało się utrzymać zharmonizowany zbiór brzmień, który bez wątpienia jest najmocniejszą stroną tego albumu.

Nieprzypadkowo merytoryczną i liryczną zawartość albumu zostawiłem na koniec. Po pierwsze od dawna jaram się Pękolem, który z dość dużą swobodą i wczuwką porównywalną do pierwszych fristajli w studiu RRX 'operuje' na bicie. Ponadto fakt, że PSF jest w formie potwierdza jego zeszłoroczna solówka; niestety dość chłodno przyjęta przez słuchaczy. Na "Vetoreanimacji" prezentuję się zupełnie poprawienie będąc jaśniejszą stroną duetu. Po drugie nie mam najmniejszego problemu z wadą wymowy Radoskóra. Bardziej razi mnie fakt, że bit mu w nawijce nie przeszkadza. Niestety nie pomaga również ponieważ łączna suma jego wyjebek poza bębny nie przystoi raperowi z takim doświadczeniem. Po trzecie i chyba najważniejsze raperzy nie maja kompletnie nic nowego do powiedzenia. Ok, wprawdzie tłumaczą swoją długą nieobecność (szczególnie Radoskór) ale przekrój tematów nawet o milimetr nie wykracza poza arcybanalną księgę rapowych przysłów i stereotypów. Dobra, jestem realistą dlatego na prawdę nie spodziewałem się fajerwerków i lirycznych kombosów ale wersy w opcji "mały jest ten świat cały, na którym nie ma ludzi doskonałych" lub "w chuju mam co się teraz sprzedaje i jaka muzyka kurwa mać jest modna" po prostu kują w uszy.

Reasumując pytam czy można było zrobić ten album inaczej? Pewnie tak. Ale czy można było zrobić go lepiej? Teoretycznie zawsze można ale w praktyce brakuje chyba argumentów. Pozostając w temacie przysłów "krawiec kraje jak mu materiału staje", a tutaj tkaniny na styk przez co możłiwości ograniczone. A wracając na moment do terminologii medycznej, reanimacja się udała i pacjent przeżył ale ze względu na jego obecny stan zdrowia skierowany zostanie na oddział geriatryczny i dalszą obserwacje. Na koniec plus dla StoJedenaście za estetyczne wydanie wersji fizycznej albumu.




Kupuj polskie rap płyty!
Tazz RBB | tazz@rapbiznes.com

3 komentarze:

  1. Muszą te wersy kuć w uszy bo mają po 10 lat. Polowa tekstów radoskóra pochodzi z innych numerów takich jak np:
    https://www.youtube.com/watch?v=JMXHJZdDvkQ

    OdpowiedzUsuń
  2. Musze stwierdzic ze plyta jest slabo osiagalna nawet w takim moloxhu jak galeria korona wszystko pochlobeli degustatorzy dobrego rapu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na aukcjach internetowych nie widać, żeby nabywcy jakoś szczególnie rzucili się na ten tytuł.

      Usuń