RECENZJA: Paciwo Rockets Beats "Miasto grzechu"

Siemasz! Jazda w opcji wróżbita Maciej - wyślij mi swój dowód osobisty, a powiem Ci kim jesteś. Beka ale spójrz w lewo i powiedz co widzisz kiedy patrzysz na front "Miasta grzechu"? Rapera próbującego zwrócić na siebie uwagę, sobowtóra Jokera czy tragikomiczny obraz polskiej rap sceny? Twoja odpowiedź będzie wyrazem gustu muzycznego, który ma bezpośredni wpływ na Twoją playlistę więc zastanów się trzykrotnie. A teraz pomimo, że nie miałeś w planach czytania tej recenzji - zrobisz to z największą przyjemnością. Adin, dwa, tri, czetyrie... pstryk. 









Społeczność internetu nie jest zbyt łaskawa dla Paciwa z co najmniej dwóch powodów. Nie dość, że cztery klipy promujące "Miasto grzechu" mają w sumie mniej wyświetleń aniżeli mieszkańców liczy Swarzędz i Łomża razem wzięte to krótko rzecz ujmując 'hejty prujo sie'. I o ile to drugie zjawisko jest powszechne jak tygodnik katolicki to sama ilość odtworzeń może budzić lekki niepokój i rozczarowanie (rapera). Inna sprawa, że premiera albumu miała miejsce w gorącym przedświątecznym okresie, który zazwyczaj jest kulminacją wydawniczego rzemiosła. Pozostając w ofensywie do opisanych wyżej faktów wrzucam "Miasto grzechu" na odsłuch, zobaczmy co w trawie mieście piszczy - tracklista.

01. Chodź ze mną (prod. Rockets Beats) 
02. Nie płacz (feat. Peerzet, Dj Prox, prod. Rockets Beats) 
03. Przestań już się bać (prod. Rockests Beats) 
04. Buduję dla nas dom (feat. Zbuku, Rafał Makarejczuk, prod. Rockets Beats, Paciwo) 
05. Wiem, że byś chciał zatrzymać mnie (feat. Supa Skillz, prod. Rockets Beats, Paciwo) 
06. Gra o tron (Wszystkie oczy na mnie) (prod. Rockets Beats, Paciwo) 
07. Blask spadających gwiazd (feat. Shotu, Bonson, Człowień, Bezczel, prod. Rockets Beats) 
08. Nie chcę tu już być (feat. Haju & Hary, prod. Rockets Beats) 
09. Mors Indecepta (prod. Rockets Beats) 
10. Święcona wóda (feat. Rafał Makarejczuk, prod. Rockets Beats) 
11. Boże prowadź (feat. Wrocław Gospel Choir, prod. Rockets Beats) 
12. Miasto grzechu (feat. Blue & Hary, prod. Rockets Beats)

Fizyk, który mam przed sobą to wersja limitowana wzbogacona o dodatkowy kompakt w postaci poprzedniego albumu Paciwa zatytułowanego "Genesis" (rocznik 2007). Żryj gruz jeśli myślisz, że chciałem się przypucować tym faktem. Piszę o tym dlatego, że "Miasto grzechu" na tle wspomnianego albumu jest niczym Reprezentacja Polski w piłce nożnej po wygranym meczu z Niemcami - widać progres, choć do czołówki opór daleko. A co będzie dalej? Nie zgadniesz. Paciwo to raper charakterystyczny. I o ile na scenie pełnej kserokopii powinno być to odebrane jako atut, to w przypadku wrocławianina może okazać się jego przekleństwem. Bez wątpienia Al ma pomysł na siebie za co chwała, niestety specyficzna maniera i momentami lekko zblazowana nawijka utrudnia odbiór albumu jako całości. Co więcej zdarza mu się przekombinować, zapożyczenia z języka angielskiego i nieco siłowe hasztagi to zjawisko, które określę mianem starego polskiego 'miało być dobrze, a wyszło jak zawsze'. Od strony lirycznej "Miasto grzechu" nie wygląda źle. Bynajmniej rapbełkotu w opcji 'Pan Japa' tu nie uświadczysz, raczej klasyczny przekrój tematów z polskiego podwórka. Wersy są mocno dosłowne, nie pozostawiają wiele miejsca na refleksje. I tak od numerów na melanż, przez 'ustawkę' z ziomkami z ośki po wyznanie miłości i tracki aspirujące do miana bengierów. Standardzik w sumie. Do tego Paciwo sypie przysłowiami jak z rękawa. Na początku nawet dałem się nabrać.

"buduję wiedzę z faktów tak jak dom z kamienia, co jest?
zbiór faktów nie jest wiedzą jak stos kamieni domem"

Pewnego rodzaju zaskoczeniem są goście wśród, których największe wrażenie zrobił na mnie... Rafał Makarejczuk, który w "Buduję dla nas dom" poleciał bujającym wokalem w opcji slow-motion pod wwiercające się biciwo. Rzadkie w rodzimej rapgre ale wysoce efektowne kolabo z chórem Wrocław Gospel Choir bez wątpienia podnosi poziom artystyczny projektu, sprawdź "Boże prowadź". Ok, a jak na tle chwalonych wokaliz wypadli raperzy? Nijak! Co prawda Bonson zupełnie od niechcenia odpalił turbinę wskutek czego reszta MC's miała duszności od nadmiaru spalin. Może jeszcze Przemek, który w sentymentalnym "Nie płacz" popłynął w czysty, estetyczny, a co za tym idzie w typowy dla siebie sposób. Po prostu solidnie na tle Paciwa symbolicznie odbijającego się od ścian w tym numerze. A reszta? Hmm... gdyby ktoś w niewyjaśniony sposób wyciął ich zwrotki z tego albumu to prawdopodobnie nawet bym tego nie zauważył. Tyle.

Ekipa Rockets Beats odpowiedzialna za warstwę muzyczną niemal perfekcyjnie zsynchronizowała swoje produkcje z niełatwym wokalem Paciwa. Bity to częściowo proste samplowane truskulowe historie, nie mniej bujające niebanalnie. Zdarzają się njuskolowe jazdy, łamane bity i trochę syntetyki. Wskutek czego jest naprawdę barwnie. I mimo, że 'gdzieś to już słyszałem' to robota wykonana została na solidnym poziomie, przez co jest chyba jedną z jaśniejszych stron tego LP.

Podsumowanie będzie dość przewrotne. Otóż Jerzy Plich w kultowym "Wtorku" zapytany o przyczyny swego powodzenia wśród płci pięknej powiedział, że "wystarczy nie być impotentem, a już jest się w ścisłej czołówce". Wiesz, jakbyś się nie starał to nie przykleisz do Paciwa łatki kseroboja, łaka czy lizodupa. Same "Miasto grzechu" pomimo, że prawdopodobnie nigdy nie wejdzie do kanonu polskich rap klasyków to w żadnym wypadku nie kuje w uszy. Czy to wystarczy, aby obok Jerzego Plicha uplasować w ścisłej czołówce? Pewnie nie ale na rapową średnią półkę jest w sam raz.




Kupuj polskie rap płyty!
Tazz RBB | tazz@rapbiznes.com




2 komentarze:

  1. Trochę go skrzywdziłeś oceną bo muzycznie jest świetnie ,a sam Paciwo nie pierdoli bzdur jest niebanalny , ma swoje do powiedzenia i przyjemnie się go słucha sam bym mu dał okolice 7-8.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Subiektywnie rzecz ujmując jestem w stanie słuchać Paciwa tylko wybiórczo, a to jest wystarczający powód, by wystawić powyższą cenzurkę.

      Usuń