RECENZJA: Egon "Szyfry ulic"

Siemasz! Białostocka scena od lat ma silną pozycję w rodzimej rapgrze i bez wątpienia stanowi jej integralną część. Taki stan rzeczy utrzymuję się w dużej mierze dzięki długoletniej działalności NON Koneksji. Nie podyskutujesz. I pomimo, że Egon przebywa obecnie na emigracji to jest i będzie kojarzony ze stolicą Podlasia. Dziś na tapecie "Szyfry ulic" - debiutanckie solo doświadczonego już przecież rapera. Uwaga! Będzie recenzja!











"Szyfry ulic" to materiał wydany nakładem PRO REC, oficjalną premierę miał 6 września więc zupełnie niedawno. Co w środeczku? Ano klasycznie, szesnaście tracków, dwunastu gości, na bitach duet Steel Banging Musick, czyli Kriso i Gaca. Album promują dwa klipy nakręcone do utworów "Między niebem a piekłem" oraz "Miasto przestępstw" z gościnnym udziałem Popka i Ani Diamond. Poniżej tracklista i lecimy z recenzją!

01. Intro
02. Już nie ufam
03. Wrogowie życzą (gitara Bynio)
04. Miasto przestępstw feat. Popek, Ania Diamond
05. Między niebem a piekłem
06. Żyję po to feat. Lukasyno
07. Pod kluczem feat. Parol Syndykant, Krimeson GRZ
08. Szyfry ulic feat. PRS, UDR, Fronc SDW
09. Spójrz na mnie
10. Pieniądz robi pieniądz feat. Nizioł Szajka Syndykant, Deszcz A2dict
11. Balety
12. Bene Meritus feat. Ziomek A2dict
13. U nich to normalne feat. Kriso NON Koneksja
14. Z betonu saga
15. Zagubieni
16. Outro

Jeśli w tak infantylnym gatunku muzycznym jak polski rap zdarzają się produkcję dotykające poważnych zagadnień to bez wątpienia "Szyfry ulic" zaliczam do tej grupy. A w sytuacji, kiedy bezkompromisowe podejście idzie w parze z dosłownością niemal absolutną to naturalnie autor powyższych nagrań musi liczyć się z równie liczną sumą pochlebnych, jak i negatywnych opinii. Prawdopodobnie sam Egon ma na to konkretnie wyjebane ponieważ innego albumu nagrać zwyczajnie nie mógł, tak mu w duszy gra i to słychać. Nie mniej jednak warto pamiętać, że słowo klucz (kryterium oceny) w przypadku takich produkcji to bez wątpienia 'jakość'. Szczególnie, że w ostatnich latach rodzima scena obrodziła w poprzebieranych pseudoprawilniaków głoszących mądrości z osiedlowej ławki. Bynajmniej "Szyfry ulic", a przede wszystkim dotychczasowe wydawnictwa spod szyldu NON Koneksji stawiają Egona ponad wspomnianą grupą matołów, kilka pięter.

Wiesz, w pewnym sensie omawiamy album jest dla mnie synonimem wytrycha, którego kumaty odbiorca może użyć, uchylić nieco wrota i poznać część życia Egona. Natomiast ten mniej rezolutny słuchacz wyposażony dodatkowo w nieodłączny element życia każdego trola internetowego jakim są klapki na oczach będzie chodził i pierdolił, że to kolejny uliczny album w opcji "jebać psy". Tymczasem "Szyfry ulic" mają dwie płaszczyzny, jeśli przebijesz się przez pierwszą zarazem akceptując przyjętą nań formę to dane Ci będzie zrozumieć sens całej produkcji. Jeśli nie? Jesteś trolem i wypierdalaj! Tak to widzę. "Między niebem a piekłem" to utwór najlepiej oddający charakter całego materiału. Wiesz, w czasach kiedy coraz więcej rodzimych rap produkcji zapisuje się w formie pastiszu czy kabaretu cechy takie jak wiarygodność i autentyczność stanowią wartość dodaną jakkolwiek patetycznie to nie zabrzmiało. W podobnych tonie pobrzmiewają "Już nie ufam", a także "Żyję po to" z gościnnym udziałem Lukasyna. Sam Egon sprawia wrażenie pewnego siebie gracza, choć w żadnym wypadku nie jest typem gwiazdora.

Gdybym napisał, że Egon ma flow kocura, którym wykręca techniczne kombosy jakich świat nie widział to bym skłamał. Proste. To raczej przeciętna krajowa na poziomie wystarczającym do swobodnego artykułowania niezaawansowanych treści. Ponadto nawijając momentami stosuje krótką pauzę, która negatywnie wpływa na płynność przekazu. Taka maniera. Dodatkowo na minus rymy czasownikowe, które u tak doświadczonego rapera zwyczajnie nie powinny mieć miejsca.

Z gromady gościnnych zwrotek wyróżniają się wspomniany Lukasyno, na pewno Parol z Syndykatu, a także Ziomek A2dict i... Popek będący ostatnio gwarantem bengierów. Tak jest i tym razem, "Miasto przestępstw" to numer o tematyce kryminalno-emigracyjnej, który buja jak żaden inny. Paradoks? Ni chuja ale jak to w życiu, każdy kij ma dwa końce, medal ma dwie strony, a i tak jak nie staniesz dupa z tyłu. Podobnie jest z featami na "Szyfrach...", zdarzają się również takie kwiatki "tajemnic jak rodzynek nie wygrzebuj z ciasta". Beka. Natomiast nie wiem czy na plus mam zaliczyć obecność DJ Gondka, który w numerze "Pieniądz robi pieniądz" wykręcił nie lada sztos na woskach, czy też na minus fakt, że jest tylko na jednym tracku. Warto dodać, że Steel Banging Musick - duet odpowiedzialny za produkcję tego albumu trzyma poziom. Nawet pomimo tego, że na bitach panuje raczej mocny uliczny klimat ubrany tradycyjnie w dźwięki skrzypiec i pianina to jest do zjedzenia jako całość, choć euforii we mnie nie wzbudza.

Kończąc przyznam, że ostatnimi czasy zupełnie naturalnie odchodzę od brudnych ulicznych produkcji na rzecz nieco innych nagrywek. Pomimo tego zawsze potrafiłem docenić dobry materiał utrzymany w takiej konwencji przez co daleki jestem od bezpodstawnego krytykowania. No chyba, że mamy do czynienia z typowym ulicznym bełkotem w postaci lirycznej chujowizny, wówczas hate! Reasumując "Szyfry ulic" to całkiem solidna produkcja, jednak jeśli zdecyduję się za jakiś czas do niej wrócić to raczej w celu odsłuchania pojedynczych nagrań, a nie całego materiału. A Ty?




Kupuj polskie rap płyty!
Tazz RBB | tazz@rapbiznes.com



2 komentarze:

  1. fajna obiektywna recenzja, zgadzam się z każdym słowem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za pozytywną ocenę mojej pracy i zapraszam do systematycznej lektury.

      Usuń