Rapu różne oblicza #2 "Czas nas zmienił chłopaki"

Siemanko! Hektolitry browaru upłynęły od czasu kiedy napisałem "Rapu różne oblicza #1". Listopad 2012 (przypomina redakcja). Przyznam szczerze, że zupełnie bezciśnieniowo do tego podchodzę i w dniu dzisiejszym publikuję część drugą. Prawda jest taka, że "czas nas zmienił chłopaki" jak przewijał TDF i Numer z gościnnym udziałem Metropolii na "Nastukafszy...". Wybór numeru zupełnie nieprzypadkowy, pasuję on jak w ryj do obecnej sytuacji panującej na rodzimej rapscenie. O.C.B.? Trzech na czterech raperów wali grubo w chuja panowie! Za dużo widzę i zbyt długo w tym siedzę, żeby tego nie widzieć. Zła wiadomość jest taka, że Wasi ulubieńcy to przebierańcy, pseudoprawilniacy, marni prowokatorzy i "popowe tirówki" cytując klasyka. 







PROLOG

Ziomalu nie spodziewaj się ksywek raperów, nazw wytwórni i bezpośrednich hejtów pod czyimś adresem. Bynajmniej nie o to się rozchodzi. Koniec końców zakładam, ze jesteś świadomym odbiorcą i ten tekst będzie dla Ciebie tylko potwierdzeniem Twoich spostrzeżeń. Natomiast jeśli dotychczas łykałeś w ciemno każdy wers bez wyjątku to po lekturze tego teksu nic już nie będzie tak samo. Więc mocno chwyć teraz klapki co masz je na oczach i wypierdol w siną dal. Moim celem nie jest i nie będzie robienie komukolwiek antyreklamy. Zawsze bliższe mi było propsowanie dobrych materiałów, te gorsze wolałem zwyczajnie przemilczeć.  


KONIUNKTURA I ODPOWIEDZIALNOŚĆ

Rok 1998 słowo klucz - zajawka. Rok 2014 słowo klucz - koniunktura. Zdaję sobie sprawę, że mistrzostwem świata jest łączenie pasji z pracą i czerpanie z tego korzyści materialnych. Ale komuś tu najwyraźniej pojebały się priorytety. Przykład: premiera albumu za pół roku ale w koszulce z logo "X" możesz zapierdalać już dziś po dzielni. Długopisy, breloczki, zapalniczki, pendrive, widelce, grabki, kosiarki, umywalki z logo Twojego ulubionego składu. Proszę bardzo! Jest popyt jest podaż, sprzedane! WTF? Jedziemy dalej, bez ziewania. Solowy album? Mówisz i masz! Chuj, że co piąta zwrotka solisty, reszta featuringi bo jak nie masz na albumie człowieka z makaronem na głowie to dzieciaki tego nie kupią. Jest płyta jest makaron... nawinięty. Promocja poszła, dzieciaki kupiły. Elegancko! W OLIS wpatrzeni jak w święty obrazek. Jestem idealistą i uważam, że tanie zabiegi marketingowo-handlowe, które są chlebem powszednim w popkulturze nie powinny mieć miejsca w rapowym gronie. Z drugiej mani nie bronie nikomu robienia siana na muzyce, na dobrej muzyce. Tylko nie mówcie dzieciakom, że czarne jest białe bo bierzecie za nich odpowiedzialność. Któryś z naszych rapowców parę ładnych lat temu dość mocno zaangażował się w temat nazbyt dosłownej interpretacji tekstów przez młodych odbiorców. Apelował wówczas o większą odpowiedzialność za mikrofonem. Dziś o tym nie słychać... bo jest koniunktura. A małolaci łykają farmazon bezpośrednio z głośników jeden do jednego. Potem spotykam takich gangsta prawilnych 13-latków na klatce palących szluga na ośmiu, których sens egzystencji ogranicza się do "jebania policji". Gangsterka pryska kiedy mama woła na kolację... a na klatuwie pierdolnik. Słonecznik i kipy - osiedlowy folklor. Dobra, zezgredziałem trochę - 15 lat temu stałem w tym samym punkcie co oni. Nie mniej jednak bolesna prawda jest taka, że co drugi na tej klaterze zostanie do czterdziestki bo za dzieciaka "jebał psy" i tak mu zostało.  


KUPUJ POLSKIE RAP PŁYTY?

Od kilkunastu lat systematycznie głoszę to hasło czy to ziomkom na dzielni, czy w wirtualnej przestrzeni. Naturalnie. Sprzedaż legalnych produkcji wpływa na rozwój kultury - myślałem. I chyba pierwszy raz mam co do niego wątpliwość. Powód jest prosty, w ostatnim czasie trafiła do mnie nazbyt duża liczba badziewia wydanego na legalu. W praktyce za odsłuch tych "wypocin" słuchacz powinien dostawać hajs jak górnik dodatek do pensji za pracę w trudnych warunkach. Rzucając kamieniem z zamkniętymi oczami w wystawę sklepową z szyldem "polski rap" na 100% trafisz w jakiegoś bezwartościowego gniota - tyle jest tego gówna. I generalnie nie miałbym problemu z tym na co wydajesz hajs gdyby nie fakt, że czasem muszę przekopać 20 chuja wartych "albumów", żeby trafić na jeden konkretny. Zalewa nas fala kopii kopii, kalkomanii kalkomanii i ksera ksera. A co ze starą i zapomnianą zasadą "nie nawijaj o tym co zostało nawinięte"? WTF? Jest drugi booooom na polski rap, ponoć! To tłoczą ile wlezie...Na szczęście coraz popularniejsze jest udostępnianie płyt do odsłuchu w sieci. Kończąc... kupuj polskie rap płyty! Nie kupuj badziewia!


PRZEBIERAŃCY I PSEUDOPRAWILNIACY

To przykładowe grupy raperów, którzy "dymają" słuchacza nagminnie. Pozwolę sobie zacząć od drugiej grupy. Otóż jakim kurwa mentorem w kwestiach egzystencjalnych może być dla Ciebie powiedzmy dwudziestoparoletni ziom mieszkający z mamą? A takich wśród "raperów" nie brakuję. Jego największym osiągnięciem jest fakt, że nie wyjebał ziomów na psach. Postawa godna pochwały ale co kurwa z tego jeśli ten sam chłop w swoim młodym życiu nie przepracował jeszcze ani jednego dnia. A na swoim najnowszym legalu na szesnastu trackach mówi Ci jak masz żyć. Pierdol go! To Ty wiesz co jest dla Ciebie najlepsze, a nie jakiś nieuk! Zaś "przebierańcy" jak nazwałem ich na potrzebę tegoż tekstu to kretyni, którym wydaje się, że Polska to USA, Hrubieszów (pozdrawiam mieszkańców!) to Nowy Jork, a ich osiedle to getto. Półtorej dekady katuję polski rap ale cały czas "joł" uważam za niepotrzebne zapożyczenie brzmiące obco. To tylko przykład... iluż to dzieciaków dało się nabrać "białym murzynom" czytaj "przebierańcom"? Nie wydaję się Wam to nienaturalne? Te teledyski z giwerami w lesie etc. Czy ktoś nas tu nie "dyma"?

Z fartem!
Tazz



3 komentarze:

  1. ślepe kopiowanie zachodnich, sprawdzonych pomysłów- największa choroba polskiego rapu

    OdpowiedzUsuń
  2. a ty na Kempa się wybierasz w tym roku ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z wózkiem będzie mi stosunkowo trudno w tym roku...

      Usuń