RECENZJA: Młody Goh "Boom Bap Mind Ya!"

Szukając nowych rzeczy do recenzji i na odsłuch trafiłem na Goha, Młodego Goha. Waćpan ortodoks zetdejot oldskulowiec z serca Małopolski, a metodologia doboru materiału tym razem była bardzo prosta. Tytuł albumu mnie zachęcił bo jeśli w 2018 roku ktoś w tym kraju robi boom bap to ja muszę to sprawdzić. Młodego Goha gdzieś już słyszałem, Stygmat kojarzę, a rapu w opcji oldskulowej chetnię posłucham i tak recenzję teraz czytasz tutaj ty. I wiedz, że surowa ręka grafika odpowiedzialnego za okładkę "Boom Bap Mind Ya!" jest symboliczną zapowiedzią treści jakie znajdziesz na tym LP. Premiera miała miejsce 20 stycznia bieżącego roku, także świeżynka. Zapraszam serdecznie. Boom! Bap! Boom! Boom! Bap!




RECENZJA: Michał Kisiel "Nowy rok"

Na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat byłem na bardzo wielu koncertach rapowych ale jeden szczególnie utkwił w mojej pamięci. Rok jakoś 2006, Sokół i Jędkęr zagrali wówczas w białostockim Gwincie pod szydłem WWO rzecz jasna. Była to trasa grana po wydaniu dwupłytowego albumu "Witam was w rzeczywistości" plus "Życie na kredycie". Klub pękał w szwach, a sam koncert był wyśmienity, z resztą ten skład w tam tamtym czasie prezentował się zdecydowanie najlepiej na żywca. Co więcej, dopełnieniem ówczesnych wydarzeń była flaszka zrobiona z Wojtkiem Sokołem, którego jak wiecie ceniłem i cenię bardzo wysoko. Skąd ta retrospekcja? - zapytasz. Michał Kisiel grał wtedy support, bardzo dobry support. Tamtej nocy usłyszałem go po raz pierwszy...

RECENZJA: Siwers "Huśtawki"

Po dziś dzień doskonale pamiętam pokaźną skalę wkurwu powodowaną faktem nieopublikowania recenzji poprzedniej solówki Siwersa na RBB. Na domiar złego premiera "Bez ceregieli" miała miejsce w podobnym terminie co "Getto Deluks" Keara i "Feniks z popiołów" PSF-a. Każdy z wymienionych tytułów okazał się naprawdę mocny, a na blogu nie było ani słowa na ich temat poza jakąś zdawkową wzmianką, którą dzisiaj uznaje za kulawe alibi. Dlatego też się wkurwiłem. Wiesz, czasami na głowie można stawać, a pewnych rzeczy i tak się nie przeskoczy. Najtrudniej tylko pozbyć się tego wrażenia, że Ktoś tam na górze skutecznie ciągnie za te sznurki. Nie mniej jednak kończąc smuty i jakieś pieprzone grzebanie w przeszłości za pokutę przyjąłem sobie napisanie przekozackiej recenzji "Huśtawek". Fakt faktem, wielce trudne to nie było bo to materiał dysponujący pierdolnięciem jak ten "Achtung" odpadalny w Sylwestra. Psssssssss.... Jeb! I nie ma co zbierać.


RECENZJA: V/A "Projekt Poezja Kulturystyczna"

Cześć! Nie składałem Wam życzeń na Nowy Rok bo przypuszczam, że tych mieliście przesyt, natomiast tych szczerych deficyt. Tak to już wygląda, schemat wtórny w opcji "zdrowia, szczęścia, pomyślności, tylko nie dzwoń do mnie jak będziesz hajsu potrzebował". Dlatego wolę wrzucić nowy tekst na RBB, aniżeli dołączać do szumnego świąteczno-noworocznego koncertu fałszywych życzeń. O czym dzisiaj? Muzyka alternatywna, poezja kulturystyczna, Nasiono Records. Już dłuższy czas znacznie bardziej cenie nagrania wywodzące się z tych mniejszych, niezależnych wytwórni, aniżeli placki serwowane taśmowo z mainstreamowych piekarni. Pierwsze bardzo często mają zindywidualizowany charakter i ciekawy pomysł na siebie, drugie chuchają na koniunkturę podażą odpowiadając na popyt. Kto jest kto, rozwiązanie zagadki, posłuchaj syny sy sy synu!


RANKING: 8 piosenek zniszczonych przez stacje radiowe

W zasadzie odkąd pamiętam nie toleruję i w konsekwencji nie słucham komercyjnych stacji radiowych. Są dla mnie symbolicznym odpowiednikiem jakiegoś maksymalnie wkurwiającego insekta, który przez cały dzień burczy nad uchem serwując średnio przyjemne dźwięki, tylko po to, żeby co chwilę raczyć słuchacza agresywnym blokiem reklamowych, mniej więcej co półgodziny przerywanym najświeższą dawką fakenews'ów z kraju i ze świata. Najkrócej rzecz ujmując to kakofonia odziana w bełkot, na którą od lat nie mam najmniejszej ochoty. I wiesz co jest najgorsze? Nawet jeśli w zalewie tego komercyjnego łajna znajdzie się jeden, dwa, niekiedy trzy dobre utwory, to "radiowcy-bananowcy" wrzucą je na tak gęstą rotacje, że po kilku tygodniach, ewentualnie miesiącach będziesz miał naturalny odruch wymiotny, kiedy usłyszysz ich kilka pierwszych taktów. O tym jest ten tekst, czaisz?


WYWIAD: Pękacz "Żyjemy w dziwnych czasach"

Rap Biznes Blog? Dzisiaj wiem, że to dość niefortunna nazwa bo o ile rap i blog w kontekście mojej autorskiej działalności stanowią wątki nadal aktualne to z biznesem ta sześcioletnia inicjatywa ma niewiele wspólnego. Już nawet nie chodzi o to, że RBB to historia czysto zajawkowa, bez kalkulacji kosztów, strat i potencjalnych zysków, bo tych nigdy nie było. Nie musiało być, nie po to to robię. Z drugiej strony relacje biznesowe, kontakty i kontrakty obecne na naszej scenie też nieszczególnie mnie interesowały. Jarałem się muzyką i tym jak zmieniała moje horyzonty, otwierała oczy i  całkiem rozsądnie ustawiała życiowe priorytety. Zysk, hajs, profit? To zawsze było gdzieś z boku. Jednym z wniosków płynących z dzisiejszego wywiadu jest fakt, że jakim jesteś człowiekiem i jakie masz życie takiego rapu słuchasz. To by się zgadzało. Kulturalna rozmowa dwóch dżentelmenów po trzydziestce to lektura w sam raz na deszczowe niedzielne popołudnie. Zapraszam serdecznie.

RECENZJA: Wini "Fałszywy rap, prawdziwy hajs"

Taka sytuacja, melanż sobotni, zielona herbata, biała kawa i gadka o rapgrze. Ziomal pyta mnie czy słyszałem już nowy album Winiego? Shit! Ja skonsternowany jak trener Niemców po przegranym meczu z Polakami coś szepczę pod nosem próbując znaleźć wiarygodną wymówkę, jednocześnie na prędkości kminiąc skąd szybko skołować to LP. Wszelako Winicjusz to niekwestionowany arcymistrz rodzimego rapu więc nie znając jego najświeższych nagrań jednogłośnie skazywany jesteś na ostracyzm i nie masz prawa nawet beknąć i pierdnąć, a co dopiero się odezwać. Melo w toku, a ja zostaje oddelegowany na karnego jeżyka celem przemyślenia swojej niefrasobliwości. Bogu dziękować szybko zasysam "Fałszywy rap, prawdziwy hajs" ze Spotify na mojego smartfona i kilka herbat później wracam do świata żywych-nieżywych, a ta recenzja piszę się sama. Bang!






RECENZJA: AprAxjA "Tego nie będzie na żadnej płycie"

Bity brudne jak stołeczny dworzec centralny w latach dziewięćdziesiątych, a zarazem szlachetne i klimatyczne jak wielgachna chmura z bongo na dachu Buckingham Palace. Paradoksy made by AprAxjA? Zdecydowanie. Dzisiaj wracam do tych rzeczy bo bardzo cenię niezależność, niekoniunkturalność i przede wszystkim zajawkę tych typów. Ponadto ostatnimi czasy EP-ka taka wjechała na bloki, że ma pływać i ma głową kiwać, rzeczy po imieniu nazywać, pokazywać jaki jest świat, który oni widzą. Bez kitu. Parafraza klasycznej sentencji z czasów WFD dosłownie i w przenośni oddaje charakter tego materiału mimochodem otwierając dzisiejszą recenzję. "Tego nie będzie na żadnej płycie?". A jednak! Zapraszam serdecznie.  

ANKIETA SŁUCHACZA #20: Damian Czyżak | Futbolownia

Dzień dobry, cześć i czołem. Dwadzieścia ankiet strzeliło jak jeden dzień, chciałoby się powiedzieć. Okrągła dwudziestka skłoniła mnie do przemyśleń dotyczących kontynuacji serii, ewentualnej zmiany formy lub zastąpienia jej alternatywnym formatem. Ale na spokojnie, to melodia bliższej lub dalszej przyszłości ponieważ ta sama równiutka dwudziestka sprawiła, że gościem dzisiejszej ankiety słuchacza jest postać wyjątkowa i co istotne niezwiązana na co dzień z naszym rapowym podwórkiem, choć zupełnie świadoma tego co się na nim dzieje. Dziennikarz, youtuber, założyciel i autor kanału Futbolownia - Damian Czyżak. Z uwagą śledzę jego dotychczasową działalność oraz ciągły rozwój, do czego i Was serdecznie zachęcam, po lekturze ankiety oczywiście. Miłego...


Rapu różne oblicza #7 "Interpretacje Różewicza"

Wiersze Różewicza interpretowane przez Sokoła i Hadesa traktuję jako jeden z najciekawszych i najbardziej oryginalnych projektów rapowych ostatnich lat. I mimo, że od premiery krążka minęło już trochę czasu to pozycja ta trwale zadomowiła się na mojej playliście. To materiał bardzo mocno wykraczający poza ramy sztywnych szablonów, a także koniunkturalnych uwarunkowań, które coraz częściej wiążą ręce artystów. "Interpretacje" dość mocno przełamują panujące trendy, tak w sferze treści, czego w kontekście dzieł wybitnego Poety można było się spodziewać, ale również warstwy muzycznej, która ze względu na swój industrialny charakter jest czymś więcej aniżeli tylko tłem. Rapowany Różewicz to w końcu symboliczny wytrych, który otworzył drzwi domów, gdzie rap nie gościł nigdy... pozostawiając co najmniej dobre wrażenie. Z drugiej strony ta wyjątkowa poezja została sprytnie przemycona na osiedla i blokowiska, gdzie mimo szorstkiego przyjęcia części odbiorców album zebrał niejednokrotnie większe żniwa, aniżeli wieloletnia nauka języka polskiego na nudnych lekcjach w jeszcze nudniejszych polskich szkołach.

RECENZJA: Kalafior Derambo "Bugibba"

5! W ostatnim czasie kilku mniej lub bardziej znanych blogerów funkcjonujących w szeroko pojętej kulturze muzyczno-rapowej zakończyło swoją działalność. Nigdy jakoś mocno nie ścigałem się z konkurencją, na własne życzenie pozostając trochę z boku całej tej blogosfery, od 2011 roku konsekwentnie budowałem RBB. I nawet jeśli pierwsze cztery wersety brzmią jak żywcem wyjęte z tekstu pożegnalnego to wiedz jedno ziomuś... Nigdzie się nie wybieram! Jasne!? Mam tutaj materiał do recenzji, kocham to co robię i uwielbiam patrzeć na skonsternowane twarze ludzi, którzy nie czając czym jest pasja, wszystkie swoje życiowe działania ukierunkowali jedynie na profit materialny. Zaprogramowani nieszczęśnicy. Tymczasem ja co jakiś czas dyskretnie próbuję wymknąć się systemowi nienachalnym gestem pokazując środkowy palec w kierunku pędzących szczurów, w których wyścigu podobnie jak Włodi "zająłbym ostatnie miejsce". I skumaj, że mam uśmiech na twarzy kiedy to piszę. Serio. Idealistazz...